06:30

Nasz pierwszy raz

W sobotę odbyło się dla nas przełomowe wydarzenie. Po raz pierwszy karmiłyśmy się publicznie :) Wszystko wyszło dosyć spontanicznie i bardzo naturalnie. Wybrałyśmy się na krótki spacer, ale pogoda była tak sprzyjająca, że szłyśmy i szłyśmy... W drodze powrotnej Mała zgłodniała i dała o sobie znać. Nie było szans, żeby szybciutko wrócić do domu. Znalazłam ustronną ławeczkę w parku i dawaj :)

Byłam zdziwiona, że nikt nie zwracał na nas uwagi. Może to tylko moja chora wyobraźnia imaginowała, że za publiczne karmienie mogę zostać ukamienowana? Nie byłam zawstydzona - to też mnie zdziwiło, bo wcześniej wydawało mi się, że będę okropnie się wstydzić.
Myślę, że pomocne było to, że ławka znajdowała się na uboczu i okryłam się pieluszką. Nic nie wystawało, ale było widać, że karmię, chociażby przez ułożenie Maleństwa. W czasie ciąży publiczne karmienie przyprawiało mnie o ból głowy. Myślałam, że nie dam rady, że nie będę wychodzić przez to z domu. Okazuje się, że wszystko jest możliwe. No więc pierwsze koty za płoty :)

Spacer zaliczam do jak najbardziej udanych :) Niestety ostatnimi czasy Mała bardzo protestuje i rzadko kiedy chce jechać w wózku.. Zastanawiam się poważnie nad zakupem chusty. Szukam bezpłatnych warsztatów chustowania w Krakowie, ale niczego nie znajduję. Pewnie będę musiała skorzystać z płatnych zajęć.

5 komentarzy:

  1. Brawo mama! Moje pierwsze karmienie bylo w restauracji i stres jaki przezylam tylko ja znam, ale sie udalo i pozniej bylo tylko z gorki!

    OdpowiedzUsuń
  2. my stosunkowo niedawno karmiliśmy się pierwszy raz publicznie na basenie, z boczku na ławeczce. wolę jednak nie karmić publicznie, bo Jasiek zamiast szybko wcinać to rozgląda się i dokazuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Publiczne karmienie wcale nie jest straszne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak się mama osłonie to nikomu nie przeszkadza :) Co innego, gdy ktoś karmi na środku sklepu z obiema piersiami na wierzchu ;) (tak, takiej mamie to i ja zwróciłabym uwagę) ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chustowanie, kolezanko- polecam youtube, sa cudne filmy, instrukcje, nie zginiesz!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 MamusiOOwo , Blogger