07:20

Nie deprecjonujmy swojej pracy w domu!

Sama często łapię się na tym, że gdy ktoś chwali mnie za to, co robię w domu, to najczęściej odpowiadam: daj spokój, to nic takiego.
Gdy tata Majki wraca do domu i pyta co dziś robiłyśmy - często odpowiadam, że nic ciekawego, nic nowego.
Właśnie sobie uświadomiłam, że deprecjonuję swoją pracę w domu. Przecież nie leżę plackiem i nie pachnę (no pachnę, ale wiecie o co mi chodzi ;)). Dom codziennie trzeba ogarnąć, posprzątać, poukładać, poprać, poprasować, ugotować obiad, a to wszystko w asyście Małego Szkraba, któremu trzeba poświęcić najwięcej czasu. Jak wiadomo, jest to praca całodobowa. Czasami potrafi wykończyć fizycznie i psychicznie, ale daje ogromną satysfakcję. Nie zamieniłabym jej w tym momencie na żadną inną :)
Nie zamierzam mówić, że to nic takiego, że to bułka z masłem. To bardzo ważna praca, do której potrzebne są ogromne pokłady miłości i cierpliwości.

05:29

Z Majkowej biblioteczki

Z Majkowej biblioteczki
Fioła na punkcie książek miałam zawsze. Do tej pory rzadko je kupowałam, wystarczały mi te z biblioteki. Mimo to, przez cały czas marzyłam o własnej biblioteczce. W planach mamy zakup mieszkania, więc będzie okazja do wstawienia regału specjalnie na książki. Trochę książek przez ćwierćwiecze udało mi się zgromadzić, ale uznałam, że to stanowczo za mało.
Mamy więc z Majką taką akcję - raz w miesiącu kupujemy sobie po książce. Jedna dla mamy, druga dla córy :) Powiększanie Majkowej liczby czytadeł sprawia mi ogromną frajdę. Sporo czasu spędzam na wyszukiwanie nowych tytułów.
Rok Tuwima powoli dobiega końca, ale nie u nas. Lokomotywa pędzi co tchu, a w niej Murzynek Bambo bawi się z Dyziem Marzycielem.

Przedstawiam Wam książkę "Wiersze dla dzieci" J. Tuwima.


Jest to książka wydana przez wydawnictwo Wilga. Jej największą zaletą (oczywiście poza tekstami) są ilustracje genialnego Macieja Szymanowicza.

Tutaj jeden z przykładów:


Majki ulubionym wierszem jest oczywiście "Lokomotywa". Zaśmiewa się, gdy mama udaje, jak para bucha, jak zmienia się tempo wiersza. Z zainteresowaniem ogląda ilustracje i bardzo chętnie by je zjadła ;) Minusem jest to, że trzeba bardzo uważać, żeby Mała przy czytaniu książeczki nie podarła.

Gorąco wszystkim polecam. My swoją książkę kupiłyśmy w dyskoncie internetowym Aros :) - Nie wiem jak oni to robią, ale mają bardzo niskie ceny :)

Dla ciekawskich spis treści:





Copyright © 2016 MamusiOOwo , Blogger