07:20

Nie deprecjonujmy swojej pracy w domu!

Sama często łapię się na tym, że gdy ktoś chwali mnie za to, co robię w domu, to najczęściej odpowiadam: daj spokój, to nic takiego.
Gdy tata Majki wraca do domu i pyta co dziś robiłyśmy - często odpowiadam, że nic ciekawego, nic nowego.
Właśnie sobie uświadomiłam, że deprecjonuję swoją pracę w domu. Przecież nie leżę plackiem i nie pachnę (no pachnę, ale wiecie o co mi chodzi ;)). Dom codziennie trzeba ogarnąć, posprzątać, poukładać, poprać, poprasować, ugotować obiad, a to wszystko w asyście Małego Szkraba, któremu trzeba poświęcić najwięcej czasu. Jak wiadomo, jest to praca całodobowa. Czasami potrafi wykończyć fizycznie i psychicznie, ale daje ogromną satysfakcję. Nie zamieniłabym jej w tym momencie na żadną inną :)
Nie zamierzam mówić, że to nic takiego, że to bułka z masłem. To bardzo ważna praca, do której potrzebne są ogromne pokłady miłości i cierpliwości.

6 komentarzy:

  1. Wystarczy się podzielić obowiązkami i od razu wzrasta prestiż Twojej pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też ją lubię, lubię jak pachnie, jak jest czysto :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja lubię zajmować się domem i Maluchem, ale wkurza mnie fakt, że większość mojego otoczenia uważa, że jak siedzę w domu to nic nie robię. Mąż też częściej mógłby doceniać moją pracę. Było by miło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Taki obraz jest mamy - cały dzień "nic" nie robi, "odpoczywa" , a niby kurz sam znika, pranie samo się pierze, suszy i składa, dzieci same się najadają. Moja mama mówi: "jak chłopa nie ma, nie rób nic; jak ma zaraz wrócić - zacznij sprzątać, trzaskać szafkami i krzątać się po domu" - wtedy nikt ci nie zarzuci "nic nie robienia". Jednak zdecydowanie jak ktoś nas chwali, powinniśmy to przyjmować, nie odrzucać i nie deprecjonować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, powinnyśmy się zacząć same doceniać i inni także... Odkąd mam Anetkę zaczęłam również doceniać cenny czas, zrozumiałam ile go marnowałam i ile można zrobić w godzinę gdy dziecko śpi...

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, też tak miałam...teraz każe się ..doceniać... :)...tym bardzie że po weekendach (odkąd wróciłam do pracy), jestem bardziej wykończona niż po 5 dniach pracy zawodowej (oczywiście w przerwach na malowanie paznokci , hehe)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 MamusiOOwo , Blogger