06:04

Nasze BLW

Maja od urodzenia jest piersiowym dzieciakiem. Pije jak smok, o każdej porze dnia i nocy. Od samego początku byłam przekonana do metody BLW, jako metody rozszerzania diety. Jednak z racji tego, że Majka jest bardzo drobną dziewczynką, zdecydowaliśmy karmić ją zarówno papkami, jak i stosować BLW.

Spotkałam się z opinią, że tak się nie da, że dziecko przyjmujące przecierane potrawy nie będzie chciało spróbować niczego w kawałkach i na odwrót. Nic bardziej mylnego :) Mała ma swoje ulubione słoiczkowe obiady, jak i produkty, które dostaje do rączki. Je niewiele, ale poznaje nowe smaki i cieszy się jedzeniem.

Jedyna potrawa, do której nie może się przekonać, to kaszki. Być może dlatego, że są przygotowywane na mleku modyfikowanym. Ciężko jest mi dobrać konsystencję takiej kaszki. Nie wiem czy powinna być rzadka czy gęsta. Mam nadzieję, że w końcu je polubi :)


12 komentarzy:

  1. Skąd macie tę michę??? Ja też chcę taką :)
    Ja teraz gotuję już sama dla Małej, a poza tym ona je też to co my. Słoiki zalegają na półce ;)
    U nas kaszki od paru dni je :)) Jak robię kaszkę nalewam wody tak na oko (tyle ile wydaje mi się że zje), a potem dosypuję kaszkę. Nie robię ani gęstej ani lejącej, tak po środku. Karmię ją na kolanach przy stole i zagaduję jakimiś zabawkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miska jest z ikei :) w zestawie była z kapiącym niekapkiem, śliniakiem i łyżeczką. chyba za 10 zł ;)
      Dziękuję za radę w sprawie kaszki :)

      Usuń
    2. tak myślałam, że Ikea - mam za daleko do tego sklepu ://

      nie ma za co, moja mama podsunęła mi ten pomysł, trzeba kombinować ;) jak może pamiętasz nasza też nie chciała długo jeść, a teraz przekonała się, może po prostu potrzeba czasu :)

      Usuń
  2. U nas dzieci kaszek wcale nie polubił. Jedyną jaką jako tako tolerował to było 5 zbóż z lipą chyba tak to się nazywało.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja roczna córcia uwielbia BLW...nawet kaszkę jadła by rękoma...tylko mnie czasami brakuje..cierpliwości...

    OdpowiedzUsuń
  4. wygląda na małą łakomczuszke :)
    Adaś też tylko przez jakiś czas jadł kaszki. ja to lubiłam, bo tak mu ta kaszka powoli leciała z butelki i usypiał szybciutko :) a on naprawdę mało spał.
    zbieram sobie anegdotki o Adsiu, kiedyś w końcu usiądę i coś napiszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Słodkie są takie nieporadnie jedzące dzieciaczki - całe umazane jedzonkiem, ale za to jakie szczęśliwe!

    My też stosujemy metodę mieszaną. Zosia sama rwie się do jedzenia, do trzymania w rączce np. chlebka, owoców, ale obiad staram się jej dać sama, by mieć pewność, że zje całą porcję, a nie wyrzuci na podłogę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojoj jak tu u Was slodziutko. My z ta metoda troszke poeksperymentowalismy, ale Kuba z natury zawsze raczej jadl wszystko i do teraz mu wszystko smakuje. Pozdrawiamy cieplutko w te dlugie i zimne wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej, bardzo poproszę o potwierdzenie, cz brałaś udział w wymiance organizowanej przez My Little Madness, jest mi to potrzebne by ustalić czy nie doszło do zwyczajnego oszustwa ze strony jednej z uczestniczek.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam, że do dziś kaszek nie daję :)
    Gotowałam kuskus, czy kukurydzianą i własnego mleka dolewałam. Teraz mm dosypuję. Takie zje. Gotowych nigdy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej !
    Piwekna twoja mala !
    Wlasnie dostalam paczuszke :)
    relacja na moim blogu
    mojamalaskandynawia.blogspot.com :)

    Jestes niesamowita !
    Dziekuje !
    Zostaję u ciebie na dłuzej pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Khe, khe. Moje obserwacje (innych dzieci od BLW) mi mówią, że nie ma zbyt wielu reguł, że jak dziecko będzie coś tam to coś tam coś tam. A to co piszą w książce, trzeba mocno przefiltrować przez sito zdrowego rozsądku i samodzielnego myślenia. Moje dziecię było papkowane do 9 miecha z musu, bo się dławiło wszystkim prócz ryżu. Przestawiła się na normalne jedzenie w ciągu dwóch miesięcy. Ot tak z marszu dojrzała. I cały czas ma apetyt, pożera wszystko jak smok, jeszcze nam zżera z talerzy. Oczywiście odkąd zasmakowała w normalnym jedzeniu, nie chce już papek, ale to akurat żadna tragedia, nawet lepiej, bo żarcie słoikowe (którego wcale nie hejterz) jest jednak przetworzone, a BLW jest przygotowane na miejscu. :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 MamusiOOwo , Blogger